Podsumowanie 18. kolejki Fortuna 1 Ligi 2020/21

18. kolejka Fortuna 1 Ligi za nami. Kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Największą niespodzianką okazał się remis Zagłębia Sosnowiec z Bruk-Bet Termaliką. Drużyny z miejsc 2 – 5 zgodnie w ten weekend zdobyły komplet punktów.

Apklan Resovia – Puszcza Niepołomice 2:1

W Rzeszowie największe emocje rozpoczęły się w 15. minucie, a zakończyły się 300 sekund później. Najpierw wynik meczu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego otworzył Jakub Wróbel, ale tuż po rozpoczęciu gry Puszcza wywalczyła rzut karny, który wykorzystał sam poszkodowany Jewhen Radionow. Goście jednak nie byli wystarczająco skoncentrowani i stracili kolejnego gola – tym razem po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. W całym meczu obie drużyny zagrożenie stwarzały głównie po stałych fragmentach gry, ale ostatecznie wynik się nie zmienił i Resovia po raz drugi w tym sezonie pokonała Puszczę. 

Arka Gdynia – GKS Jastrzębie 1:0

Już w 11. minucie wynik spotkania mógł otworzyć Daniel Feruga, który bezpośrednim uderzeniem chciał zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Futbolówka spadła w okolice linii bramkowej, jednak sędzia nie użył gwizdka. Goście mocno protestowali, a w tym czasie Arka długą piłką uruchomiła Macieja Rosołka, który wykorzystał błąd Mariusza Pawełka i otworzył wynik spotkania. Tuż przed przerwą goście mogli wyrównać, ale Kajzer popisał się kapitalną interwencją i uchronił swój zespół od straty bramki. W drugiej połowie GKS starał się wyrównać, jednak ponownie był nieskuteczny. Arka z kolei spokojnie utrzymała wynik do końca meczu.  

Widzew Łódź – Radomiak Radom 1:1

Od początku obie drużyny chciały grać ofensywny futbol, ale to goście byli konkretniejsi. Karol Angielski uderzał z dystansu a Jakub Wrąbel sparował futbolówkę na słupek. Bramkarz gospodarzy w 34. minucie ponownie musiał wykazać się refleksem, a 120 sekund później Mateusz Możdżeń zobaczył czerwoną kartkę za ostry faul. Radomiak wykorzystał to błyskawicznie i 38. minucie strzelił gola, kiedy to uderzał Angielski, a futbolówka odbiła się jeszcze od Nowaka i wpadła do bramki. W drugiej połowie goście oddali inicjatywę Widzewowi, który to wykorzystał. Mateusz Michalski przechwycił futbolówkę i dośrodkował w pole karne. Marcin Robak uderzał piętką, bramkarz obronił, jednak przy dobitce Muchy był bezradny. W końcówce Radomiak mógł zdobyć gola na wagę wygranej, jednak dobrze obronił Jakub Wrąbel, a kilkadziesiąt sekund później okazję miał Widzew, jednak gospodarze ostatecznie nie oddali strzału i mecz zakończył się remisem. 

ŁKS Łódź – Odra Opole 2:1

Gospodarze szybko chcieli zrehabilitować się za przegrany mecz z tyskim GKS. W 6. minucie ŁKS prowadził po trafieniu Piotra Janczukowicza, który najlepiej odnalazł się w polu karnym i dobił futbolówkę odbitą od słupka. W 22. minucie gospodarze zadali drugi cios. Łukasz Sekulski miał dużo czasu w polu karnym i bardzo ładnym uderzeniem umieścił piłkę w bramce. W kolejnych minutach obie drużyny miały okazje do zdobycia bramek, jednak wynik do przerwy się nie zmienił. W 62. minucie błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Arkadiusz Malarz i Konrad Nowak z najbliższej odległości zdobył gola kontaktowego. Odra nie potrafiła jednak wyrównać i to ŁKS mógł cieszyć się z wygranej.

Sandecja Nowy Sącz – Miedź Legnica 2:0

Przed meczem z pewnością większego faworyta można było upatrywać w zawodnikach Miedzi Legnica, którzy jednak nie udowodnili tego na boisku. Sandecja kilka minut przed przerwą zaatakowała wysokim pressingiem, odzyskała piłkę i po dośrodkowaniu w pole karne na listę strzelców wpisał się Rafael Victor. W 68. minucie Miedź mogła wyrównać, ale Michał Bednarski uderzył w słupek. Goście dążyli do zdobycia gola, jednak ta sztuka im się nie udała, a na domiar złego dla legniczan dublet w końcówce ustrzelił Rafael Victor, który ustalił wynik meczu. 

Stomil Olsztyn – GKS Tychy 1:2

Sporo działo się w Olsztynie. Goście szybko wyszli na prowadzenie, bo najlepiej w powietrzu zachował się Szymon Lewicki, który wykończył dobre dośrodkowanie. W 35. minucie po podobnej akcji bramkę zdobył Szczutowski i na przerwę zawodnicy schodzili przy wyniku remisowym. Gdy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się spotkanie to w 85. minucie Sebastian Steblecki, który przelobował Piotra Skibę. Gospodarze w końcówce mieli jeszcze okazję, aby wyrównać, ale Damian Byrtek nie pokonał Konrada Jałochy i GKS wygrał drugi wiosenny mecz z rzędu.

Zagłębie Sosnowiec – Bruk-Bet Termalica 1:1

Blisko sprawienia niespodzianki byli zawodnicy Zagłębia Sosnowiec. Mecz z liderem Fortuna 1 Ligi nie stał może na zbyt wysokim poziomie, ale gospodarze w 59. minucie zdobyli pierwszego gola w meczu. Kilkanaście sekund wcześniej goście domagali się rzutu karnego, ale sędzia nie użył gwizdka, co wykorzystali gracze Zagłębia, a dokładnie Nikolas Korzeniecki, który popisał się ładnym strzałem. Podopieczni Mariusza Lewandowskiego wyrównali w ostatniej akcji meczu, kiedy po długim wyrzucie z autu piłka spadła pod nogi Mateusza Grzybka, a ten wyrównał.

GKS Bełchatów – Górnik Łęczna 2:1

W Bełchatowie bardzo dobre zawody rozegrali Serhij Krykun i Paweł Wojciechowski. To właśnie ten duet uczestniczył w dwóch bramkach Górnika. Skrzydłowy dwukrotnie dośrodkował niemal wprost na głowę Wojciechowskiego, który ustrzelił dublet. Pierwszy gol padł w 22. minucie, a drugi w 65. W między czasie bramkę zdobyli także gospodarze, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu wolnego strzał głową obronił Maciej Gostomski, ale przy dobitce Jakuba Batora był już bezradny. 

Korona Kielce – Chrobry Głogów 2:2

W ostatnim meczu 18. kolejki Fortuna 1 Ligi emocji nie zabrakło. Korona wyszła na prowadzenie za sprawą Jacka Podgórskiego, który najpierw we własnym polu karnym dotknął piłkę ręką, ale sędzia nie użył gwizdka, a kilkanaście sekund później był już pod polem karnym Chrobrego i pokonał golkipera gości. Drużyna z Głogowa wyrównała jeszcze przed przerwą, kiedy bardzo dobre dośrodkowanie z najbliższej odległości zamknął Mikołaj Lebedyński. W drugiej połowie tempo meczu trochę spadło, ale nie przeszkodziło to Koronie na zdobycie drugiego gola. Golkiper Chrobrego wybił piłkę zbyt krótko, co wykorzystał Emile Thiakane, który podał do Szymusika, a ten zdobył gola. Można mieć jednak wątpliwości, czy Szymusik nie był na pozycji spalonej. Goście mecz kończyli w osłabieniu, bo dwie żółte kartki obejrzał Mikołaj Lebedyński, ale mimo to potrafili wyrównać. Po dalekim wyrzucie piłki z autu, w polu karnym najlepiej znalazł się Maksymilian Banaszewski, który pokonał Zapytowskiego.

Comments are closed.